| ||||||||
|
SERWISY
KURS WALUTY
LOTTO
Duży Lotek
2008/05/31 5 11 12 23 42 46 Express Lotek 2008/05/31 6 13 19 22 28 Multilotek 2008/06/02 4 5 6 14 15 25 32 39 44 49 53 55 58 59 61 63 66 69 72 79 Szczęśliwy Numerek 2008/06/02 3 17 21 32 22 |
» Wierzę, że bariery są do pokonania Jestem studentką III roku matematyki na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Wcześniej chodziłam do liceum ogólnokształcącego. Tam kłopoty ze słuchem nie przeszkadzały mi znacząco w nauce. Radziłam sobie na różne sposoby np. przepisywałam brakujące notatki dyktowane przez nauczyciela od koleżanek, poświęcałam więcej czasu na czytanie podręczników itd. Zawsze też mogłam liczyć na przychylność ze strony zarówno koleżanek i kolegów, jak i nauczycieli. Nie byłam jednak nigdy traktowana ulgowo, wymagano ode mnie w równym stopniu tego samego, co i od innych. Wtedy nie bardzo mi to pasowało, teraz jednak wiem, że było to potrzebne, ponieważ zdobyta wiedza przydała mi się w dalszej edukacji... Wiedziałam bowiem już w liceum, że będę chciała kontynuować naukę, nie tylko ze względu na tradycje rodzinne, ale raczej z chęci sprawdzenia samej siebie: jak sobie poradzę w innym środowisku z dala od domu, wśród nieznanych mi osób? Studia miały być dla mnie w pewnym sensie formą rehabilitacji, początkiem samodzielniejszego życia. Na matematykę dostałam się po zdaniu matury łączonej z egzaminem wstępnym. We własnej szkole łatwiej było mi zdawać, niż w całkiem obcym miejscu wśród nieznanych osób. Jednak tylko niektóre szkoły organizują taki egzamin dojrzałości połączony z egzaminem na studia, innym pozostaje więc tradycyjna forma rekrutacji. Ja miałam trochę szczęścia i już pod koniec maja byłam studentką. W przyszłości, dzięki nowej maturze, kandydaci nie będą musieli w ogoóle zdawać dodatkowych egzaminów. Póki co pozostają tradycyjne zasady przyjęć, które czasem z powodu nie tylko trudności, ale i formy budzą niepokój nie tylko z powodu trudności, ale i formy, zwłaszczanie tylko wśród nie(do)słyszących. Obawy mogą dotyczyć np. egzaminów ustnych, można się jednak starać o zamianę na formę egzaminu na pisemną. Może o to wystąpić w naszym imieniu pełnomocnik do spraw osób niepełnosprawnych na danej uczelni, która takaą osobę powołała. Często sami oni są ludźmi w pełni sprawnymi, potrafią jednak skutecznie działać i pomagać studentom i kandydatom, opierając się na własnym doświadczeniu. Rozumieją ich potrzeby, a przy tym znają też środowisko i atmosferę uczelni. Niestety, gdy ja pierwszy raz przekraczałam progi mojego wydziału, takiego opiekuna jeszcze nie było. W dziekanacie też nie umieli mi pomoc. Nie otrzymałam również na początku akademika, mimo, że pisałam różne podania wyjaśniające, że jest on w mojej sytuacji bardzo potrzebny. Na początku zamieszkałam więc na stancji, a po dwóch miesiącach zwolniło się miejsce i zostałam przyjęta do domu studenckiego. Szczęście było podwójne, ponieważ trafiłam do pokoju, w którym mieszkały znajome z roku. Wspominam tamten okres bardzo miło. Mieszkałyśmy we czwórkę. Nie miałam żadnych kłopotów, wręcz przeciwnie, mogłam zawsze liczyć na pomoc współlokatorek, np. w budzeniu, prosić o wypożyczenie notatek czy wytłumaczenie niejasnych dla mnie rzeczy. Wspólnie tez uczyłyśmy się, gotowałyśmy i razem spedzalysmy wolny czas. Pierwszy rok przeszłam bez większych problemów. Niestety na drugim roku, znów nie otrzymałam akademika, zmuszona więc byłam mieszkać na stancji, sporo oddalonej od uczelni. Zmieniono mi grupę, i od nowa musiałam nawiązywać znajomości. Nie było łatwo. Czasami zaglądałam do moich dawnych współmieszkanek i odpisywałam lub kserowałam potrzebne materiały. Nie udało mi się jednak zaliczyć dwóch przedmiotów, i musiałam powtarzać rok. Wówczas zniechęcona trudnościami chciałam zrezygnować z tego kierunku. Nie byłam jednak zdecydowana, szkoda mi było mi mojego wysiłku i dwóch lat pracy. Na dodatek okazało się, że - wielu moich znajomych również będzie powtarzać rok. Pomyślałam, że znowu zaryzykuję. Za radą koleżanki, wzięłam urlop dziekański, ale poprosiłam o możliwość zaliczania przedmiotów awansem. Po raz trzeci nie dostałam jednak akademika. Złożyłam odwołanie do mojego rektora, no i udało się. Niestety, dostałam miejsce w akademiku, w którym mieszkały osoby głownie z innej uczelni, a moja wspoółlokatorka okazała się bardzo rozrywkową dziewczyną. Nie miałam wtedy jednak wiele nauki, a nowi znajomi z roku okazali się być sympatyczni i też chętnie służyli mi pomocą. To był dla mnie rok przełomowy. Nabrałam więcej wiary w siebie, poznałam też inne osoby niedosłyszące studiujące na innych wydziałach. Wtedy także moja uczelnia zaczęła bardziej interesować się sprawami osób niepełnosprawnych. Poinformowano mnie, o dodatkowych formach pomocy materialnej. Obecnie na każdej uczelni państwowej przyznawane jest dodatkowe stypendium dla niepełnosprawnych. Są to jednak kwoty bardzo zróżnicowane, ponieważ zależą od najniższego wynagrodzenia asystenta w tejże placówce. Wahają się od 70 zł- do 200 zł i są na dodatek opodatkowane. Pomocy materialnej można jeszcze szukać w programie "Student" Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dotyczy on również studentów uczących się w systemie zaocznym i wieczorowym. W ramach tego programu można się ubiegać o dofinansowanie do opłat za studia (np. zakwaterowanie, dojazdy), do zakupu sprzętu ułatwiającego naukę. Może to być np. sprzęt komputerowy, aparaty słuchowe, lub wzmacniacze dźwięku microlinki, pętle indukcyjne itp. Szczegółowe informacje można uzyskać w oddziałach PFRON-u i na stronach www.pfron.org.pl . Dodatkowo w przypadku osób uczących się, Kasy Chorych zwiększają dwukrotnie refundacjeę na zakup sprzętu rehabilitacyjnego np. aparatów słuchowych. Ja również postanowiłam skorzystać z tego rodzaju pomocy. Wymagało to co prawda mnóstwa formalności, ale warto bylo. Udało mi się uzyskać od obu instytucji kwotę, która pokryła prawie w całości cenę dwóch nowoczesnych aparatów cyfrowych. Jednak wspomniany program "Student" ma swoją wadę, mianowicie mogą w nim uczestniczyć tylko osoby o bardzo małych dochodach i takie, które mają orzeczenie o znacznym albo umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, (w przypadku lekkiego stopnia zostaje niestety tylko pomoc Kasy Chorych). Same uczelnie też się starają, niektóre z nich głównie za sprawą dostosowywania do do przepisów Unii Europejskiej przygotowały specjalne programy opracowane z myślą właśnie z myślą o niepełnosprawnych studentach. Pierwszy taki program w Polsce i w Europie środkowo-Wschodniej opracowała Akademia Podlaska w Siedlcach, gdzie zresztą obecnie jest najwięcej studentów niepełnosprawnych. W jej ślady poszedł Uniwersytet Warszawski - już od 1999 roku realizuje odpowiedni program (jego treść dostępna jest na stronie: www.uw.edu.pl/o_uw/proguw.htm ). Co ciekawe, prowadzone są tam tzw. programy orientacyjne dla I roku, a studenci kierunków pedagogicznych mogą uczestniczyć w lektoratach z języka migowego. Z kolei a np. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu przeszkolił wolontariuszy, którzy maja pomagają ON, uczą ich pełnej samodzielności. Podobne działania prowadzi Uniwerstytet Warszawski, a w przyszłości zajmie się tym również Akademia Górniczo-Hutnicza, która ostatnio intensywnie przygotowuje się do przyjęcia większej ilości ON. Oprócz usuwania barier architektonicznych i komunikacyjnych w ślad za UW Akademia zajęła się usuwaniem barier mentalnych wśród społeczności akademickiej. Tam również oprócz powołania Biura do spraw Osób Niepełnosprawnych powołano pełnomocników wydziałowych. Jest to o tyle lepsze, że osoby te wybierane są spośród grona pedagogicznego. Znające więc dobrze środowisko danego wydziału, mogą wiec skuteczniej pomagać. Czasami jednak zdarzają się twardogłowi wykładowcy, którzy niestety maja pogląd uważają, że osoby z problemami zdrowotnym nie powinny studiować. Są to jednak przypadki sporadyczne. Ja osobiście nie spotkałam się z jakąś nieprzychylnością ze strony nauczycieli, niektórzy zwracali mi jednak uwagę, że powinnam była od razu na początku nauki powiedzieć im o swoich problemach ze słuchem. Nie zawsze jednak miałam ochotę chodzić i tłumaczyć się, bywało jednak że np. miałam wpisywane nieobecności na zajęciach, ponieważ nie słyszałam, jak było czytane moje nazwisko. Innym razem miałam nieprzyjemności na lektoracie z języka obcego, nie potrafiłam powtórzyć usłyszanego słowa. Błąd jednak leżał po mojej stronie, nie uprzedziłam lektora o mojej sytuacji. Kiedyś na egzaminie ustnym, gdy parę razy nie usłyszałam pytania, zostałam wzięta za osobę, która nie uważa i nie traktuje egzaminu poważnie, - skończyło się na poprawce. Od tamtego czasu chodzę i informuję na początku prowadzących zajęcia o swoich problemach. Na większości ćwiczeń, aby uzyskać zaliczenia, trzeba być aktywnym. Czasami bywało to dla mnie dość trudne, ale zazwyczaj wyjaśnienie sprawy pomagało rozwiązać problem. W trakcie moich studiów muszę zdać dwa egzaminy z języków obcych. Egzaminator zgodził się bez żadnego problemu na zastąpienie części rozumienia ze słuchu - dialogu puszczoanego z magnetofonu - inną formą egzaminu. Wielu z profesorów prowadzących wykłady ma notatki umieszczone na stronach www naszej uczelni, można wieęc np. przed danym wykładem przeczytać sobie materiał. Łatwiej wówczas zrozumieć i usłyszeć go później.
Rok temu AGH zorganizowała konferencjeę, na którą zaprosiła wszystkiech swoich niepełnosprawneych studentów swojej uczelni. Ja również wybrałam się na to spotkanie. Przyszło na nie kilkuanastuście osób. Ja również wybrałam się na to spotkanie. Zostaliśmy tam na tej konferencji zachęceni do zrzeszenia się. Ukierunkowywani przez pełnomocnika powołaliśmy Stowarzyszenie Studentów Niepełnosprawnych ( http://student.uci.agh.edu.pl/~ssn/start.html ). Jest to pierwszego tego typu stowarzyszenie w Polsce. Może do niego należeć każdy student tej uczelni AGH. Do naszych głównych naszych celów należy wsparcieieranie i pomaganie niepełnosprawnym, organizowanie Dni Otwartych, spotkań, i pomoc przy organizacji różnych imprez przeznaczonych dla ON. Nawiązujemy również kontakty i współpraceę z innymi szkołami w Polsce, mające na celu zachęcenie ON do studiowania. Wierzymy bowiem, że wszelkie bariery są do pokonania, jeśli tylko chce się podjąć wyzwanie. Anna Sacha vel Deidre ( studentka matematyki AGH) Tekst z "Słyszę" - lipiec/sierpień 2002 Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych opinii. Twoja może być pierwsza... Tu możesz pisać do opinii o ten artykuł |
OSTATNIE INFO
REKLAMA
| ||||||
| O nas | O prasie | Redakcja | ||||||||
| Copyright © 2000-2012 SlaboSlyszacy.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. | ||||||||