| ||||||||||||||||||||||||||||||
|
SERWISY
KURS WALUTY
LOTTO
Duży Lotek
2008/05/31 5 11 12 23 42 46 Express Lotek 2008/05/31 6 13 19 22 28 Multilotek 2008/06/02 4 5 6 14 15 25 32 39 44 49 53 55 58 59 61 63 66 69 72 79 Szczęśliwy Numerek 2008/06/02 3 17 21 32 22 |
» Amerykanie wszczepili implanty słuchowe bezpośrednio do mózgu Dwie niesłyszące kobiety z USA są pierwszymi pacjentkami na świecie, które przeszły ryzykowny zabieg wszczepienia implantów słuchowych do wnętrza pnia mózgu.
W zdecydowanej większości przypadków przyczyną głuchoty są problemy z komórkami rzęsatymi. Znajdują się one w części ucha wewnętrznego zwanej ślimakiem i są naszymi właściwymi receptorami słuchu. W wyniku pobudzenia komórek rzęsatych powstaje sygnał, który jest następnie przenoszony przez nerw słuchowy do pnia mózgu, a dokładnie - do znajdujących się tam jąder ślimakowych. Stamtąd kolejne włókna biegną do ośrodków słuchowych w korze mózgowej.Czasem nerwy zawodzą Najlepszą metodą przywrócenia słuchu w przypadku uszkodzenia komórek rzęsatych jest wszczepienie implantu ślimakowego. Stanowi on łącznik pomiędzy światem zewnętrznym a nerwem słuchowym. Operacje wstawiania implantów ślimakowych wykonuje się od dawna (w Polsce od od 1992 roku). Zdarza się jednak, że ta metoda nie wystarcza. Tak jest w przypadku osób, u których głuchota spowodowana jest nie kłopotami z komórkami rzęsatymi, ale uszkodzeniem bądź całkowitym brakiem nerwu słuchowego. Są to min. ludzie, którzy przychodzą na świat z rzadkim defektem genetycznym określanym jako neurofibromatoza typu 2. Schorzenie to ujawnia się około 20. roku życia. Jego najbardziej charakterystyczną cechą są guzy nowotworowe atakujące zarówno lewy, jak i prawy nerw słuchowy. Lekarze postanowili więc pójść krok dalej i spróbować, czy - skoro nie można pobudzić nerwu słuchowego - uda się zadziałać bezpośrednio na pień mózgu. Tak zaczęła się era umieszczania implantów na jego powierzchni. W Polsce pierwszy taki zabieg wykonał w 1998 r. prof. Henryk Skarżyński ze swoim zespołem. Piętnaście lat przygotowań Część lekarzy zastanawiała się jednak, czy możliwe jest pójście jeszcze dalej - do wnętrza pnia mózgu. Przez wiele lat pozostawało to jednak w sferze marzeń. Dlaczego? Bo się bali. Przez pień mózgowy przechodzą włókna niosące sygnały nerwowe z całego ciała. Ponadto znajdują się tam ośrodki sterujące najważniejszymi funkcjami życiowymi - krążeniem krwi i oddychaniem. Każde, nawet najmniejsze uszkodzenie na tym poziomie może mieć katastrofalne następstwa. A jednak chirurdzy odważyli się w końcu na naruszenie tak delikatnej struktury. - Piętnaście lat upłynęło, zanim przekonaliśmy samych siebie, że możemy bezpiecznie wszczepić implant do pnia mózgu - mówi w \"New Scientist\" główny autor zabiegu dr Bob Shannon z ośrodka House Ear Institute w Los Angeles. Przyznaje, że najtrudniejsze było zaprojektowanie kształtu elektrody. Zbyt ostra mogłaby pociąć włókna nerwowe, zbyt tępa - zmiażdżyć je. Pomogły doświadczenia na zwierzętach. Dzięki nim udało się stworzyć najbezpieczniejszy model - czubek elektrody przypominający lekko zaostrzony ołówek delikatnie prześlizguje się między neuronami. Osiem elektrod, jedna działa Implant, który zaprojektował zespół Shannona, składa się z ośmiu elektrod. Każda z nich pobudza do pracy pęczki włókien nerwowych odpowiadających różnym częstotliwościom dźwięku. W ten sposób według lekarzy z Kalifornii zwiększają się szanse na odzyskanie słuchu, a także na jego lepszą jakość. Pierwszą osobą, która została poddana nowatorskiemu zabiegowi, była całkowicie głucha 19-latka. Operację przeprowadzono na początku 2003 r. Niestety, z ośmiu elektrod pracę podjęła tylko jedna. To za mało, aby zrozumieć mowę (do tego, jak się sądzi, konieczne jest zadziałanie co najmniej czterech elektrod), choć znacznie poprawia zdolność rozumienia mowy z ruchów warg. W przypadku drugiej kobiety, która przeszła operację w listopadzie 2003 r., jest za wcześnie na ocenę, czy i w jakim stopniu implant przywróci jej słuch. Jaka jest przyszłość implantów wszczepianych bezpośrednio do pnia mózgu? - Mogą znacznie poprawić jakość życia ludzi niesłyszących - uważa Stuart Rosen, specjalista z zakresu słuchu i mowy z University College London. - Jeżeli metoda okaże się naprawdę skuteczna, to będziemy mogli pomóc także całkowicie głuchym dzieciom, które przyszły na świat bez wykształconego nerwu słuchowego - dodaje Richard Ramsden z Manchester Royal Infirmary, który wykonał większość przeprowadzonych do tej pory w Wielkiej Brytanii zabiegów wszczepiania implantów na powierzchnię pnia mózgu. Komentuje Prof. Henryk Skarżyński z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie Nie jestem przekonany, czy rzeczywiście istnieje potrzeba takich operacji. W naszym ośrodku wykonaliśmy trzy zabiegi, podczas których umieściliśmy implant na powierzchni pnia mózgu. Jedna z pacjentek nie dość, że słyszy, to po zabiegu jeszcze nauczyła się mówić po włosku. Raczej rzadko zdarza się to ludziom z wcześniejszym całkowitym brakiem słuchu. Nie znaczy to oczywiście, że metoda dr. Shannona, z którym - nawiasem mówiąc - mieliśmy okazję współpracować, jest zła. Potrzeba tylko czasu na pełne przekonanie się o jej bezpieczeństwie i skuteczności. Warto zauważyć, że nawet jeżeli nowy implant nie znajdzie na stałe zastosowania w walce z głuchotą, to prawdopodobnie można go będzie wykorzystać do leczenia innych schorzeń neurologicznych. Po prostu elektrody wprowadzone do pnia mózgu pobudzałyby jądra i włókna nerwowe odpowiedzialne za inne funkcje organizmu. Żródło pochodzi z www.gazeta.pl
|
OSTATNIE INFO
REKLAMA
| ||||||||||||||||||||||||||||
| O nas | O prasie | Redakcja | ||||||||||||||||||||||||||||||
| Copyright © 2000-2012 SlaboSlyszacy.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. | ||||||||||||||||||||||||||||||