JavaScript wygląda na wyłączone lub nieobsługiwane przez Twoją przeglądarkę. Ta aplikacja internetowa wymaga JavaScript do poprawnej pracy. Proszę włączyć JavaScript w swojej przeglądarce, lub użyj przeglądarki obsługującej JavaScript i spróbuj ponownie.
  • SSS
  • Forum
  • Katalog
  • Google
Dziś jest poniedziałek, 6 lutego 2012
Obchodzą imieniny: Doroty i Tytusa
SERWISY
KURS WALUTY
  • dolar (USD) - 2,8635 zł
  • euro (EUR) - 4,1667 zł
LOTTO
Duży Lotek
2008/05/31
5 11 12 23 42 46

Express Lotek
2008/05/31
6 13 19 22 28

Multilotek
2008/06/02
4 5 6 14 15 25 32 39 44 49 53 55 58 59 61 63 66 69 72 79

Szczęśliwy Numerek
2008/06/02
3 17 21 32 22
» Niesłysząca dyplomatka

Dominik Uhlig: Jak się pani podobała reklama, która zostanie pokazana w czasie transmisji Super Bowl?

Jane Cordell, pierwsza sekretarz ambasady brytyjskiej, niesłysząca od 16 lat: Bardzo śmieszna, dowcipna, świetnie, że jest w niej humor. Niepełnosprawność to trudny temat. A ten filmik pokazuje, że głuchoniemi nie są inni niż reszta świata, że także w ich życiu mogą być wesołe sytuacje. To, że w reklamach pokazuje się zazwyczaj zdrowych ludzi, jest niezdrowe dla społeczeństwa. Przecież każdy człowiek jest inny. To dlatego zdrowym ludziom tak często brakuje zrozumienia dla reszty.

Jak jest w Anglii?

- Jesteśmy coraz bliżej normalności, choć Anglia nie jest jeszcze rajem. Wciąż są też niedostępne dla nas miejsca. Ale mogę np. iść do kina, bo nawet w filmach po angielsku są napisy, budynki użyteczności publicznej są przystosowane dla niepełnosprawnych ruchowo, a duże tablice informacyjne pomagają niedowidzącym. To efekt ustawy przyjętej w 1995 r. Ostatnie trzynaście lat zmieniło mentalność ludzi. Także pracodawcy przekonują się, że niepełnosprawni mogą coś szczególnego zaoferować innym. Osoba na wózku inwalidzkim ma więcej czasu na myślenie, np. mój znajomy nauczył się japońskiego. Niepełnosprawni często są bardziej pracowici, bo praca jest dla nich tak ważna. Paradoksalnie psychicznie też często okazują się bardziej niezależni. Mają większą wyobraźnię, myślą o tym, jak obejść przeszkody - całe życie szkolą się w pokonywaniu problemów.

Pracuje pani w ambasadzie, a dyplomacja to sztuka mówienia i słuchania. Jak pani sobie radzi?

- Możliwość rozmowy i osobistego kontaktu są ważne. Ale rozumienie ludzi, umiejętność odczytania ich nastrojów, delikatność - jeszcze ważniejsze. Potrafię wejść w skórę rozmówcy. A rozmowa? Jest dla mnie jeszcze ważniejsza niż dla was! Nie mogę odwrócić głowy od osoby, z którą rozmawiam, muszę być na sto procent zaangażowana - nawet w czasie nudnej narady.

W Polsce niepełnosprawni mają małe szanse na taką karierę, choć w Sejmie jest paru posłów na wózkach inwalidzkich. Ostatnio pisaliśmy o świetnie wykształconej dziewczynie, która nie mogła znaleźć pracy w szkole. Jak to zmienić?

- Trzeba zacząć od prawa, za tym pójdzie zmiana mentalności. Wielu właścicieli sklepów zacznie być może narzekać, gdy prawo zobowiąże ich do wybudowania podjazdu dla wózków, ale szybko zrozumieją, że dzięki temu mogą mieć więcej klientów. Warto uświadomić ludziom, że niepełnosprawni wyrzuceni poza nawias, odrzuceni przez społeczeństwo nadal korzystają z jego opieki, a sami nic nie wnoszą. Stają się obciążeniem, choć mogliby sami zarabiać i płacić podatki. Dziwi mnie np., że nie macie żadnych ułatwień dla niepełnosprawnych głosujących w wyborach - takich jak głosowanie przez pełnomocnika czy pocztą. To włączyłoby niepełnosprawnych w demokrację. Warto, żeby politycy wszystkich opcji porozumieli się w tej kwestii. To przecież nie sprawa partyjna, chodzi o prawa człowieka.

* W latach 80. Jane Cordell była muzykiem i grała na altówce. W 1990 r. przyjechała do Polski i uczyła angielskiego w Elblągu i Gliwicach. Straciła słuch 16 lat temu. Do brytyjskiej dyplomacji trafiła w 2001 r. - odpowiedziała na ogłoszenie w prasie. W ambasadzie w Warszawie pracuje od 2006 r. w zespole politycznym, zajmuje się m.in. polską polityką zagraniczną, sprawami bezpieczeństwa, wojskiem i wymiarem sprawiedliwości.

Z Jane Cordell rozmawiałem z pomocą dwóch osób. Jedna tłumaczyła moje pytania na angielski. Druga wyraźnie (choć w ciszy) powtarzała zadane pytania, "migając" przy tym rękoma. A Jane Cordell uważnie nas obserwowała - i odpowiadała po polsku.

źródło: gazeta.pl


Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych opinii. Twoja może być pierwsza...
Tu możesz pisać do opinii o ten artykuł

OSTATNIE INFO
REKLAMA
O nas | O prasie | Redakcja