Autoportret Stwosza

49Mężczyzna został namalowany na podobieństwo Stwosza. Nadał on swoje rysy żołnierzowi. Obraz wisiał w ołtarzu mariackim. Żołnierz ma głowę lekko pochyloną, patrzy w dal, a jednak gdzieś blisko. Nos garbaty, dość spory i duży. Dziurki jakby wygięte specjalnie do kichania. Usta zaciśnięte mocno jak to u żołnierza. Słabo je widać, bo zasłania je cień, ale mają barwę lekko zbliżoną do czerwonego, mimo to zlewają się z resztą skórą twarzy. Dołki wygięte w półuśmiechu. Jest jakby uśmiechający się, a zawiedziony, smutny, zły. Lub myślący o planie bitwy. Na policzku (na obrazie widać tylko jeden) jest ślad po bitwie albo po prostu uszkodzony pigment skóry, co się zdarza. Skórę ma wyjątkowo ciemną. Jakby dopiero zszedł ze słońca lub wyszedł z solarium. Na głowie hełm koloru miodowego, a pod nim jakby czapka z wełny, jest zielona. Szyi w ogóle nie widać, bo jest zasłonięta czymś w rodzaju stalowego kołnierza. Ma kolor miedzi i pewnie z tego jest wykonany. Jego lewa ręka spoczywa na ramieniu tak jakby go bolało i musiał przytrzymywać bandaż na ranie. Obraz jest po części wesoły i smutny. Na obrazie przedstawiono trzech wędrowców, którzy przybyli z wizytą do Abrahama. Sytuacja zaczerpnięta z Księgi Rodzaju. Pierwszy po lewej jest ubrany w złotą szatę, z dodatkiem szkarłatu i zieloności. Jego głowa otoczona oczywiście aureolą. Szata sięga samej ziemi, nogi ma bose. Nie wiem jak ludzie mogli chodzić kilometrami bez butów. Ten pierwszy wędrowiec siedzi tak jak pozostali na złotym krześle. Drugi siedzi na środku za stołem, również na złotym krześle. Jego szata jest koloru niebieskiego. Pod spodem ma koszulę w kolorze brązowym, a na ramieniu jest zloty pasek. Jego ręka sięga po kielich stojący pośrodku stołu. Ostatni wędrowiec siedzi zgarbiony, jego sylwetka jest lekko pochylona, szata jest koloru zielonego, a pod spodem ma koszule w kolorze niebieskim, lekko ciemniejszym od tej, która jest na środkowym wędrowcu. Wszyscy trzej siedzą przy stolik. Na tym właśnie stolik stoi jeden jedyny kielich. Środkowy wędrowiec wyciąga po niego rękę. Ikona bardzo ładna, można wiele z niej wywnioskować nie czytając pisma.